28Czerwiec, 2015
Autor : Marcin Giełzak
Komentarze :
Kategorie : HR tech Polecenia
Warto polecać, czyli kilka słów o rekrutacjach społecznościowych

Polecanie towarzyszy nam na co dzień. Polecamy dobry film, zaufanego lekarza, ciekawego bloga. Więcej: im poważniejsza stoi przed nami decyzja, tym bardziej polegamy na rekomendacji osób, którym ufamy. Nie inaczej jest w przypadku jednego z najpoważniejszych życiowych wyborów: miejsca pracy.

Polecenia do pracy realizują się na dwa sposoby. Systemy rekomendacji wewnętrznych adresowane są do pracowników danej firmy, których pracodawca zaprasza do wskazania na osób, które mogłyby z powodzeniem zapełnić wakaty. Zwyczajowo przedsiębiorstwa przewidują nagrody za udane polecenia. Zależnie od preferencji pracodawcy, mogą to być gratyfikacje finansowe, rzeczowe albo czysto symboliczne. Inny model to angażowanie w polecenia ludzi z zewnątrz: klientów, agentów czy podwykonawców. Oni także oczekują określonej formy podziękowania za swoją aktywność.

Są też dwa odmienne źródła pozyskiwania aplikacji z polecenia. Można albo stworzyć wewnętrzny system wpięty w intranet lub stronę KARIERA firmy (takie rozwiązania oferują: na świecie – wiodący dostawca RolePoint, w Polsce – ShareHire Insider) lub skorzystać z zewnętrznej platformy na które użytkownicy będą mogli zarówno aplikować do pracy, jak i polecać do niej innych (tutaj wyróżnić można BountyJobs, MeshHire lub Zao, w naszym kraju działa już ShareHire.pl).

Według badań Zielonej Linii – Centrum Informacyjnego Służb Zatrudnienia, 72% badanych informowało osoby z bliskiego otoczenia o aktualnym poszukiwaniu pracy, a 68% z nich znalazło zatrudnienie dzięki poleceniu znajomego. To dobra wiadomość dla kandydatów. Pracodawców o sensowności poleceń zapewnia z kolei amerykański przedstawiciel branży HR – Jobvite. Według jego badań aplikacje z polecenia, stanowiąc ledwie 7% ogółu CV, które spływają do firm, odpowiadają za aż 40% zatrudnienia.

Czym wytłumaczyć tę statystkę? Najprościej wskazać na szereg korzyści, jakie oferują polecenia wszystkim zaangażowanym w ten proces. Trzeba bowiem znaczyć, że dobry program rekomendacyjny (ale również: dobrze przemyślana platforma rekrutacji społecznościowych) musi brać pod uwagę potrzeby i interesy zarówno pracodawcy, pracownika, jak i polecającego.

Firmy pozyskują aplikacje bez angażowania agencji rekrutacyjnej. Spada też rola portali ogłoszeniowych: zamiast odświeżać czy podbijać ofertę, wystarczy animować społeczność polecających za pomocą mailingów, wrzutek w mediach społecznościowych, etc. Oznacza to obniżkę kosztów – i to dwojaką. Z jednej strony firma płaci mniej za publikację ogłoszeń, z drugiej – za ich bieżącą obsługę. Rekruter ma bowiem przed oczyma kandydatów już poddanych społecznościowej pre-selekcji, z jaką zawsze mamy do czynienia w przypadku poleceń. Oznacza to przeniesienie ciężaru z ilość na jakość CV.

Mechanizm psychologiczny, który za tym stoi dość łatwo wyjaśnić. Osoba, która rekomenduje znajomego do pracy, zwłaszcza jeśli sama jest pracownikiem danej firmy, bierze odpowiedzialność za osobę na którą wskazała. Rekomendujący posiada też wiedzę o niej, jakiej nie da się wyczytać z CV czy listy motywacyjnego. Znaczące korzyści firma odnosi także z poleceń nie-pracowniczych, tj. nadsyłanych przez kontrahentów, klientów czy inne osoby luźniej z nią związane. Ich zaangażowanie w proces rekrutacji angażuje ich w życie przedsiębiorstwa, któremu pomagają – zwłaszcza jeśli pracodawca przewiduje wypłatę nagrody za udane polecenie.

Co na poleceniach zyskuje sam kandydat? W pierwszej kolejności, łatwy dostęp do nowych ofert pracy – nie szukając, znajduje ciekawe perspektywy zatrudnienia. Fakt, że jego uwagę na dane ogłoszenie zwrócił znajomy, także upewnia go, że firma do której będzie aplikował jest wiarygodna. Jeśli znajomy sam jest jej pracownikiem, można liczyć na to, że dobrze przygotuje go do rozmowy o pracę. Również proces adaptacji nowego nabytku kadrowego przedsiębiorstwa będzie ułatwiony z uwagi na już istniejąca relację z polecającym. Z badań Jobvite wynika, że pracownicy z rekomendacji zwyczajowo cechują się większą lojalnością (mierzoną w latach stażu pracy) od kandydatów pozyskanych na portalach z ogłoszeniami o pracę.

Motywacje polecających bywają różne, ale i oni powinni dostrzegać wartość w rekomendowaniu innych do pracy. Jednymi kieruje altruistyczne chęć pomagania, inni – licząc na nagrodę za skuteczne polecenie, jeszcze inni – np. młodzi adepci HR, widzą w tym sposób budowania swojego zawodowego story. Biorąc pod uwagę, że najczęstsza nagroda za jedno udane polecenie na ShareHire wynosi 1000 zł, a największa – nawet 3000 zł, można sobie wyobrazić, ze osoby polecające często i metodycznie mogą uczynić z tego sposób na życie. Mogą robić coś dla siebie, pomagając innym. To samo w sobie świadczy o tym, że naprawdę warto polecać.